wtorek, 4 marca 2014

Wszyscy miewamy omamy

Tego wieczoru postawiłam na nogi cały dom krzykiem „Szczur! Szczur!”. 

Obecność gryzonia miała sens o tyle, że nasz dom był jednorodzinny, stojący na legarach, a pod podłogą znajdowała się wolna przestrzeń, gdzie wszelakiego rodzaju gadziny  mogły sobie hasać i zakładać lokalne społeczności. W dzień po ścianach stepowały wielkie pająki, a w nocy na łowy wypełzały, z pod podłogi, ślimaki bez skorup. Kilka razy wstając w nocy zdarzyło mi się na takim poślizgnąć, a raz przez całe lato, skrzecząca pod podłogą ropucha nie dawała nam spać. Jednym słowem spędzałam dzieciństwo w kontakcie z przyrodą, więc obecność szczura za łóżkiem nie byłaby niespodzianką.

Domniemany szczur skrobał boazerię na ścianie i to właśnie głośny dźwięk tego skrobania, czy też gryzienia, mnie przeraził. Wyskoczyłam z łóżka, zawołałam rodzinę i zaczęło się polowanie.  Jednak przeszukanie pokoju nie zaowocowało znalezieniem zębatego intruza. Wtedy zaczęłam się zastanawiać i doszedł do mnie pewien fakt, otóż w tym pokoju nie było boazerii, a więc żaden zwierz nie miał prawa jej drapać. Uznałam, że musiałam śnić o szczurze, chociaż przysięgłabym, że jeszcze nawet nie zmrużyłam oczu.  W każdym razie wróciłam do łóżka i postanowiłam zasnąć. 

Ten luksus nie był jednak mi dany, ponieważ znów usłyszałam dźwięk. Tym razem był to odkręcony kran w barku. Wstałam i nie zapalając światła podeszłam do barku, żeby go otworzyć i zakręcić kran. Oprzytomniałam, kiedy moja ręka trafiła na ścianę, ponieważ w tym miejscu barku nie było, a nawet gdyby był, to żaden kran w nim nie funkcjonował. Dźwięk lejącej się wody zniknął, a ja zirytowana wróciłam pod kołdrę, wiedząc, że mózg robi sobie ze mnie żarty.

Chyba tylko ta świadomość uratowała mnie przed atakiem paniki, kiedy piętnaście minut później z pod mojej poduszki rozległo się gromkie, męskie beknięcie.  Mózg miewa czasami dziwne pomysły.

To, co opisuję, przydarza się wielu ludziom i  to często. Zjawisko to nazywa się hipnagogią lub omamami hipnagogicznymi.  Jest to absolutnie normalne i polega na pojawianiu się bardzo realnych złudzeń podczas zapadania w sen. Niektórzy je widzą, niektórzy słyszą. Często płynnie przechodzą w sen i rozmywa się w nieświadomości. 

Z drugiej strony snu czekają nas za to inne omamy - hipnopompiczne. Kiedy budzimy się i nie jesteśmy do końca pewni, czy to jeszcze jest sen czy już jawa. W takich sytuacjach jesteśmy zdezorientowani i nie wiemy, co się dzieje. Zwłaszcza, jeżeli obudziliśmy się z koszmaru sennego i trudno nam jest określić czy był to tylko sen czy paskudna rzeczywistość. Osobiście doświadczyłam tego zdezorientowania, kiedy pewnego dnia, jako mała dziewczynka, obudziłam się rano i zobaczyłam stojąca nade mną sylwetkę mamy. Sylwetka ta rozmyła się powoli w świetle dnia, ku mojej zgrozie i zadziwieniu.

Niektórzy uważają, że obserwacja swoich omamów pomaga w zachowaniu świadomości po przejściu w sen i jest furtką do opanowania sztuki świadomego śnienia.

poniedziałek, 3 marca 2014

Symbole senne - MOST

Czasami po prostu jesteśmy po niewłaściwej stronie wody.

Rzeki zawsze stanowiły dla nas przeszkodę. Nawet, jeżeli potrafimy pływać, to rwący nurt i podstępne wiry, mogą nas dopaść i pozbawić życia, o czym przekonała się pewna liczba amatorów kąpieli.
Nasi dalecy przodkowie również spoglądali na rzeki z pewną dozą podejrzliwości, posądzając je nie tylko o trywialne zdolności topienia ludzi, ale również o udzielanie schronienia masie podejrzanych, i niekoniecznie przyjaznych człowiekowi, stworzeń.  W wodzie mogły znajdować się różnego rodzaju nimfy, wodne duszki, mściwe dusze topielców, demony wodne, rzeczne bóstwa żądające ofiar i zwykłe mięsożerne potwory. W tej sytuacji, trudno, żeby porządny człowiek przeprawiał się wpław, ryzykując życiem, albo i nieśmiertelną duszą, że o transportowanych towarach nie wspomnę. Dlatego właśnie wynaleziono mosty.
Mosty w snach przybierają różne formy i symbolizują różne sprawy toczące się w naszym życiu. Warto się im przyjrzeć, żeby zrozumieć, co mówią do nas sny.

Bywa, że we śnie gwałtownie potrzebujemy przedostać się na drugi brzeg, ale coś stoi nam na przeszkodzie. Pewnej nocy próbowałam wrócić do domu, po drugiej stronie Wisły, ale zorientowałam się, że jest już noc i burmistrz zwinął mosty na noc. Czasami moje mosty w snach są kolejowe i nie da się po nich przejść, bo nikt nie przewidział na nich ścieżki dla pieszych. Czasami są po prostu zatopione i lepiej nie ryzykować ich użycia. Takie sny oznaczają, że nie jesteśmy gotowi do podjęcia pewnej akcji, nie sprostaliśmy jakiemuś wyzwaniu, które przed nami stanęło, albo nie potrafimy przełamać pewnej wewnętrznej bariery, która w nas istnieje. W takiej sytuacji często czeka nas życiowy zastój, którego koniec może zwiastować przejście przez senny most.

Most zawalony, uszkodzony, zerwany oznacza, że pewna część nas lub naszego życia, z którą żyliśmy dobrze do tej pory, z jakiegoś powodu utraciła z nami kontakt.  Jeżeli na przykład ktoś zawiedzie nasze zaufanie to most, jaki ono budowało zniknie na zawsze lub na jakiś czas. Możliwe, że sami zburzyliśmy ten most, na przykład dokonując przysłowiowego „palenia za sobą mostów”, żeby uniemożliwić sobie powrót do jakiejś sytuacji z przeszłości. Płonący most może być ostrzeżeniem, że to co nam się wydaje rozsądną reakcją na sytuację, w rzeczywistości jest nacechowane zbyt dużą dozą emocji i może mieć nieodwracalne konsekwencje. Jeżeli podpalamy most, żeby odciąć się od niebezpieczeństwa może być to z kolei sugestia, że i na jawie warto rozważyć tę strategię np. zerwać stosunki z niewłaściwym towarzystwem.


Przechodzenie/przejeżdżanie przez most, to pewien rodzaj przełomu w życiu lub sprawie dla nas ważnej. Symbol naszego zwycięstwa nad przeszkodą, przeważnie okupionego ciężką pracą i ofiarami.

Budowanie mostu to dążenie do pokonania przeszkód, próba osiągnięcia kompromisu lub porozumienia z innym człowiekiem.  Inwestowanie w siebie oraz przekraczanie swoich własnych granic przy pomocy siły woli i pracy nad sobą.


Ważny jest też materiał, z którego zbudowany jest most. Drewniane mosty, mosty wiszące sklecone ze starych desek i sznurów oznaczają, że połączenie między brzegami jest tymczasowe i podatne na zawirowania pogody. Taki most nad jakąś przeszkodą na jawie łatwo może zerwać się pod wpływem emocji lub kryzysowej sytuacji. Mosty kamienne oznaczają rozwiązania wypracowane dawno temu i cały czas trzymające się dobrze. Most zbudowany z żelaza mówi o tym, że poświeciliśmy wiele pracy, żeby osiągnąć połączenie między brzegami.

Wysokość mostu i widok w dole mówi o ryzyku, jakie niesie ze sobą przejście przez niego.
Sam fakt istnienia mostu, nie był dla naszych przodków gwarantem bezpiecznego dostania się na drugi brzeg. Most, jako zjawisko przeciwne naturze, swoim istnieniem, obrażał bogów wód, którzy nie byli zadowoleni z tego, że pozbawia się ich należnej porcji topielców, dlatego należało przebłagiwać ich, aby nie porwali oni każdego przechodzącego i nie zniszczyli mostu. Do tej pory mamy bajki, w których diabeł oświadcza komuś, że wybuduje dla niego most, ale zabierze ze sobą pierwszą istotę, która na nim stanie.  Jaworowi ludzie z rymowanki dla dzieci, budują mosty dla starosty i przepuszczą tysiąc koni, zatrzymując jednego dla siebie. Dla nas to bajki, ale niegdyś faktycznie składano ofiary podczas budowy mostów. Wedle legendy miejskiej, London Bridge zawiera w sobie zamurowaną dziewczynę na ofiarę i to ponoć o niej (fair lady) wspomina dziecięca rymowanka „London Bridge is falling down”, która opowiada jak niezależnie od użytego materiału most może się zawalić. W domyśle, każdy most bez odpowiedniej ofiary musi upaść.

„…Build it up with iron and steel,
Iron and steel, iron and steel,
Build it up with iron and steel,
My fair lady.

Iron and steel will bend and bow,
Bend and bow, bend and bow,
Iron and steel will bend and bow,
My fair lady…”

Na zabytkowych mostach często stoją kapliczki zawierające figurę świętego chroniącą przeprawę, czasami po kapliczkach zostają tylko budki pełniące obecnie inne funkcje, ale sama ich obecność pokazuje jak poważnie podchodzono do tej kwestii w przeszłości.
We śnie przekraczając most przekraczamy pewną granicę, podejmujemy pewne przedsięwzięcie, które symbolicznie oznacza, że na jawie każda akcja jest obarczona pewnym ryzykiem i fałszywy krok może się źle skończyć. Jeżeli most wisi wysoko, albo woda pod nim jest wzburzona lub bardzo brudna, to znak, że granica, którą chcemy przekroczyć nie jest łatwa, a chociaż jesteśmy w zasadzie gotowi do podjęcia ryzyka, to i tak budzi ono w nas uzasadnione obawy.

Mosty kolejowe, nie są przeznaczone dla pieszych i jeżeli pokonujemy je pociągiem, oznacza to, że nasz rozwój doprowadził do pokonania pewnej bariery, bez naszej aktywnej współpracy. Na przykład otworzyły się nam oczy na jakąś prawdę, albo zrozumieliśmy coś, co dotychczas się nam wymykało. Być może zmienił się nam charakter i poskutkowało to otwarciem się na nowe możliwości.

Most istnieje również w snach, jako test charakteru i odwagi. Zarówno islam, chrześcijaństwo jak i judaizm mają w swoim asortymencie wierzenia o moście, po którym przechodzimy po śmierci, a który jest wąski jak ostrze miecza i grzesznicy spadają z niego prosto w objęcia piekielnej czeluści.  Jeżeli we śnie przechodzimy most pomimo trudności, oznaczać to może, że na jawie podjęliśmy pewne wyzwanie, któremu sprostaliśmy lub czujemy, że mamy szanse sprostać. Może to być również wskazówka na temat aktualnego stanu naszego sumienia.

Most, jako przejście na drugą stronę życia też ma miejsce w naszych snach. Ludzie często śnią o umieraniu, ale rzadko wprost, ponieważ nasz umysł nie czuje się dobrze z wizją ponurego żniwiarza. Zdarza się, więc, że przeczuwając czyjąś śmierć lub po prostu rozważając samo zjawisko umierania, śnimy o przekraczaniu mostów. Zwykle nie ma potem powrotu na brzeg, z którego przeszliśmy, a brzeg, na który prowadzi most potrafi ginąć we mgle lub być po prostu znacząco inny niż nasz.
Osobiście śniłam kiedyś o podróży przez pustynię, podczas której dotarłam do przepaści z wyjątkowo niestabilnym, zdezelowanym i niegodnym zaufania mostem wiszącym. W życiu nie postawiłabym na takim nogi, gdybym spotkała go na jawie. No chyba, żeby goniło mnie coś, czego spotkanie byłoby gorsze od upadku z kilkuset metrów na skalne podłoże. W dodatku na moście, z kosą w ręku i odziana w klasyczną szatę z kapturem stała Kostucha i pilnowała, żeby każdy potencjalny ryzykant dostał, na co zasłużył.  Gdy tylko zbliżyłam się, Kostucha bez żadnych wstępów stwierdziła „Wywalaj!”. Westchnęłam i wywaliłam portfel. Chciałam iść dalej, ale Śmierci dalej było mało „Wywalaj!” Powiedziała, więc wyrzuciłam odtwarzacz mp3. Już miałam zrobić krok, kiedy znów usłyszałam znajome „Wywalaj”. Zirytowałam się, bo miałam już tylko komórkę z kontaktami do znajomych i rodziny, tłumaczyłam paskudzie, ze nie mogę stracić wszystkich kontaktów, ale ona powtarzała swoje „Wywalaj” z takim uporem, że wreszcie się poddałam i komórka powędrowała w przepaść za portfelem i odtwarzaczem mp3. I wtedy Śmierć sobie poszła, most zniknął, a ja przeszłam po powietrzu na drugą stronę i poszłam sobie dalej. Ot taki klasyczny przykład rozważania na temat tego, co można zabrać, a raczej, czego nie da się zabrać na drugą stronę i jak wiedza o tym pomaga uporać się z niektórymi życiowymi problemami.

niedziela, 2 marca 2014

Symbole senne - SAMOCHÓD

Samochód w snach, głównie osób zmotoryzowanych ale nie jedynie, odgrywa sporą rolę. Na jawie jest nie tylko narzędziem dającym poczucie komfortu ale i wolności. Posiadacze samochodu są niezależni od komunikacji miejskiej i kaprysów pogody (do pewnego stopnia). Samochód bywa też wyznacznikiem wartości osób, które kierują się poglądem materialistycznym. Samochód to jednak odpowiedzialność, wymaga tankowania, przeglądów, ubezpieczeń, a nade wszystko umiejętności prowadzenia go. Tak samo jak autobusy może utkwić w korkach, a jeżeli nie poświęcamy mu dość czasu, potrafi popsuć się na środku skrzyżowania. Niewłaściwa jazda samochodem może prowadzić do śmierci naszej lub innych. W snach ten symbol jest podobnie skomplikowany.

Samochód jako maszyna może symbolizować nasze ciało. Ludzki organizm to najbardziej skomplikowana maszyneria jaką znamy i podobnie jak samochód wymaga przeglądu u mechanika raz na jakiś czas,. Oczywiście bardziej niż mechanika nasze ciało potrzebuje badań kontrolnych i właściwego traktowania. Auto, psujące się we śnie, potrafi być sygnałem, że dotarliśmy właśnie do krańca naszych możliwości, że próbowaliśmy dać z siebie za dużo  i mechanizm nie wytrzymał takiego użytkowania. Samochody nie psują się często, ale kiedy się psują, zwykle robią to w wyjątkowo nieodpowiednich momentach. Choroby i kontuzje również dopadają nas wtedy, kiedy się ich najmniej spodziewamy i mamy coś ważniejszego do zrobienia. Dlatego warto pamiętać o wizycie u lekarza raz na jakiś czas, aby nie zostać takim właśnie popsutym autem.

Popsuty samochód, który próbujemy bezskutecznie ruszyć z miejsca może też być reprezentacją jakiejś sytuacji na jawie, w której za wszelką cenę próbujemy pchnąć beznadziejną sprawę. Zawsze warto zwrócić uwagę na to, jak poważny problem mamy we śnie, żeby ocenić nasze szanse na jawie. Istnieje masa ludzi, których życiowe przedsięwzięcia przypominają zezłomowane wraki bez kół, a mimo to twardo próbują oni doprowadzić owe wraki do niemożliwego sukcesu.

Wizyty u mechaników mogą symbolizować konieczne, nadchodzące lub niedawno odbyte wizyty u specjalistów różnego rodzaju. Terapeutów, lekarzy, dentystów, trenerów, masażystów itd.

Paliwo to energia napędzająca samochód. Jego brak często oznacza dla śniącego brak sił do dalszego działania. Tankowanie z kolei to nabieranie energii i odpoczynek, często przecież mówimy, że ładujemy baterie np. na urlopie. Konieczność tankowania przypomina nam również o odpowiedzialności za nasze życie. Mamy kontrolę i niezależność, którą chcieliśmy uzyskać, ale nadal musi dbać o siebie, albo nasza kontrola rozsypie się jak domek z kart.  

Nieudane próby prowadzenia samochodu we śnie (jeżeli nie jesteśmy na jawie antytalentem w tej dziedzinie) mogą oznaczać brak pewności siebie i obawę przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za swoje życie. Lęk przed konsekwencjami podejmowanych decyzji. Z podobną sytuacją mamy do czynienia, jeżeli śni nam się, że ktoś wozi nas, a sami nie prowadzimy samochodu w snach wcale. Bywa, że kierowca z naszego snu jest osobą, która podejmuje za nas decyzje na jawie. 

Kierowanie samochodem to kierowanie swoim życiem. Życie ma wiele wspólnego z podróżą, tyle, że przemieszczamy się w nim w czasie nie w przestrzeni. Jeżeli w snach prowadzimy samochody może to oznaczać, że kontrolujemy przebieg swojego życia i przywykliśmy do polegania na tej kontroli. To może być pozytywne, kiedy oznacza, że jesteśmy pewni siebie i mamy plan działania, ale negatywne, kiedy nie wyobrażamy sobie życia poza samochodem. Są ludzie, którzy tak przywykli do auta, że jazda komunikacją miejską w zbudza w nich autentyczny lęk. Nadmiar samochodu w snach przy jednoczesnym braku występowania komunikacji miejskiej lub większych skupisk ludzi może świadczyć o utracie kontaktu ze społeczeństwem i poczuciu wyobcowania lub zagrożenia.

Podróż samochodem w położone bardzo blisko miejsca (do kiosku po gazetę) może oznaczać skłonność do dróg na skróty i obawę przed podjęciem wysiłku, czasem lęk przed wpuszczeniem innych ludzi do swojego życia, albo przesadzanie i widzenie niepotrzebnych trudności.

Jeżeli często samotnie podróżujemy samochodem w snach może to oznaczać, że z jakiegoś powodu nie przepadamy za towarzystwem ludzi. Głównie dlatego, że nie da się ich kontrolować i mogą stanowić źródło potencjalnych nieprzyjemności. Na jawie samochód jest nie tylko środkiem transportu, ale też ochroną przed upałem, ludzkim towarzystwem i w ogóle światem zewnętrznym.

Utkwienie w korkach to zastój w rozwoju, być może spowodowany naszymi zbyt dużymi wymaganiami, albo zbyt dużą ilością naszej energii, zatrzymanej w jakiś niepotrzebnych nam konstrukcjach psychicznych. Każdy kto widział korek wie, że 90% zakorkowanych siedzi w swoich autach samemu, bezpieczni od ludzi, ale niezdolni do wyrwania się z systemu. Często mamy tendencje do nadmiaru kontroli, który to nadmiar nie pozwala nam ruszyć się z miejsca. Przypomina to zbieganie po schodach przy jednoczesnym zastanawianiu się jak zbiegamy. Niewykonalne. Wielu ludzi będzie znosić z honorem (i wyrazem urażonej godności na twarzy) codzienne, dwugodzinne stanie w korkach, tylko dlatego, że zapłacili masę pieniędzy za klimatyzację, dodatkowe basy i poduszkę powietrzną, więc teraz będą z tego korzystać, żeby nawet mieli oszaleć. Stanie w korkach we śnie może sugerować, że utkwiliśmy w jakiejś niefunkcjonującej strukturze, ale boimy się ją zmienić, bo długo tę strukturę budowaliśmy i teraz nam jej szkoda porzucić lub po prostu boimy się spróbowania czegoś innego.

Utrata panowania nad kierownicą może być znakiem, że nasza kontrola nad życiem chwieje się, a wypadek może oznaczać, że nasz życiowy plan zupełnie się zawalił albo, że możliwość jego zawalenia jest na liście naszych największych obaw. Np. rodzice dorastających dzieci mogą obawiać się, że ich pociechy znajdą sobie kogoś nieodpowiedniego, wyprowadzą się, nie pójdą na wymarzone (przez rodziców) studia i nie będą chcieli pracy w księgowości, a zamiast tego postanowią grać w zespole i wyruszyć w trasę koncertową po Węgrzech. 

Wypadki samochodowe czasami oznaczają również, że na jawie przesadzamy z prędkością i rozwojem jakiegoś przedsięwzięcia. Bywa, że robimy coś za szybko, bez namysłu i nie próbujemy ocenić sytuacji i wtedy następuje katastrofa, życie wymyka się z pod kontroli i wpadamy na metaforyczne drzewo lub znajdujemy się w rowie.

Jazda samochodem po pijanemu, zwraca naszą uwagę na to, że nie posiadamy pewnych kluczowych informacji, potrzebnych nam na jawie do realizacji planów. Czegoś nie przemyśleliśmy, coś nam umknęło, być może nie wysłuchaliśmy czyiś dobrych rad, albo moment jest nieodpowiedni i warto przemyśleć wstrzymanie się z działaniami.

Drogówka lub kontrola policyjna, we śnie również są ostrzeżeniem przed przekroczeniem na jawie pewnych barier, nieprzemyślanymi, a czasem niewłaściwymi akcjami i ich konsekwencjami. Drogówka może kazać nam zapłacić mandat (każdy nasz czyn ma swoje koszty i konsekwencje), albo zabrać nam prawo jazdy  (z jakiegoś powodu nasza kontrola nad życiowymi decyzjami zostanie ograniczona). Przykładowo możemy stracić pracę przez nieodpowiedzialność i zostać zmuszeni do przeprowadzenia się do rodziców, w celu obniżenia kosztów. Wtedy rodzice ograniczą naszą kontrolę nad życiem. 

 Rozbicie cudzego samochodu może sugerować poczucie sprawienia komuś zawodu i niepodołanie jakiemuś zadaniu. Zranienie czyiś uczuć, utratę jego zaufania, nieumyślne skrzywdzenie kogoś. Podobnie potrącenie pieszego może oznaczać, że w naszych planach nie uwzględniliśmy innych i w efekcie zraniliśmy kogoś naszym działaniem.

Samochód tonący/płonący, może sugerować, że coś w naszym życiu co miało dać nam wolność i komfort zamieniło się w kosztowną pułapkę np. kiedy dręczą nas nerwice natręctw, kiedy mamy skłonności do przykrywania nowej kanapy folią, żeby goście jej nie ubrudzili, albo kiedy popadamy w długi, bo nie mając pieniędzy - nie wyobrażamy sobie życia poniżej poziomu bogacza. Jeżeli w snach topimy się w samochodzie, oznacza to, że warto rozważyć pewne zmiany w życiu i rozluźnienie się w niektórych kwestiach. Mówią, iż pewien angielski arystokrata, posadzony na przyjęciu zbyt blisko kominka, nie protestował, gdyż było by to niegrzeczne i w wyniku tego zmarł od oparzeń. Nie chcemy być jak on.

Czarny samochód jadący za nami/próbujący nas porwać jest klasycznym przykładem koszmaru. Za czasów komuny czarną Wołgą straszono dzieci. Takimi samochodami poruszały się tajne służby i ponoć porywały one ludzi, których potem nikt już nie widział. Do tej pory pokutują miejskie legendy o samochodach z przyciemnionymi szybami, które mogą cię porwać, albo jeździ nimi diabeł. We śnie może to oznaczać obawę przed ingerencją nieznanego w nasze życie. Przez nieznane można rozumieć wszelkie niebezpieczeństwa, ale też kontakty z własną nieświadomością. 

Sny, w których dużą wagę przykładamy do koloru samochodu, lub kiedy wybieramy do niego różne gadżety, mówią o naszej próżności. W sumie każdy z nas jest próżny w jakiejś dziedzinie więc to norma. Oczywiście, o ile nie poświęcamy tej próżności całej reszty naszego życia. Sen tego typu, jak również sen o kierowaniu się wysoką ceną lub modą przy kupnie auta, może też oznaczać, że jesteśmy nastawieni materialistycznie, albo że na jawie stoimy przed decyzją, którą zamierzamy podjąć kierując się opinią innych. Jeżeli natomiast we śnie kupujemy auto i zaglądamy najpierw pod maskę, lub sprawdzamy jego możliwości, to sugestia,  że przy dokonywaniu jakiegoś życiowego wyboru warto zgłębić jego praktyczne konsekwencje. Przykładowo , łazienka w czarnym marmurze wygląda super, ale czy chcemy po każdym wyjściu z wanny spędzić godzinkę na wycieraniu płytek, aby nie powstały zacieki? 

Zgubienie się podczas jazdy samochodem może oznaczać, że nasza koncepcja rozwoju albo się nie sprawdza, bo nie prowadzi do celu, który sobie wyznaczyliśmy, albo prowadzi nas w nowe zaskakujące miejsca. Warto zastanowić się, co ma nam do zaoferowania miejsce, do którego dotarliśmy błądząc. Jeżeli błądzimy w snach notorycznie, to może nie są nam przeznaczone proste ścieżki, albo po prostu za rzadko pytamy o drogę i zwracamy się o pomoc.

Ogólnie, śniąc samochód powinniśmy pamiętać, że takie szczegóły jak marka, kolor, wygoda wnętrza, łatwość prowadzenia, pasażerowie i bagaże, problemy techniczne, szybkość i kierunek jazdy, a nawet pogoda na zewnątrz ma swoje znaczenie. Szukając interpretacji warto najpierw zgromadzić wszelkie dostępne informacje. Jeżeli powiemy po prostu „śniło mi się, że jadę samochodem” to nie da się tego tak po prostu zinterpretować. Są pewne różnice pomiędzy tobą śniącym o jeździe nowym Mercedesem na akademię rozdania oskarów, a milionerem, któremu śni się jazda zdezelowanym maluchem w dół zbocza góry, pośrodku wygwizdowa.

piątek, 28 lutego 2014

Symbole senne - AUTOBUS

Służy nam do przemieszczenia się z punktu A do punktu C, z pominięciem punktu B. I nie, nie mam tu na myśli teleportu, a komunikację miejską.  Aby zrozumieć, o co chodzi autobusom w snach, trzeba zrozumieć najpierw, co robią na jawie.  Zrozumieć, że jeżeli wsiadamy na Warszawskiej, a wysiadamy na Toruńskiej, to po drodze nie zmokliśmy, (mimo, że pada), nie zmarzły nam stopy (a przynajmniej nie tak jakby zmarzły gdybyśmy szli piechotą po śniegu), nie zwichnęliśmy kostki na lodzie, ani żaden nieprzyjazny gołąb nie narobił nam po drodze na głowę. Autobus jest jak skrót czasoprzestrzenny, wszystko pomiędzy przystankiem A i C jest nieprawdziwe. Świat w punkcie B widzisz tylko zza szyby i nie doskwiera ci on tak, jakby mógł, gdybyś zaszczycił go swoją obecnością. 

Poza tym autobus to żywy symbol oporu materii przed wszechobecną kontrolą twojego umysłu. Kiedy widzisz, że nadjeżdża nie oczekujesz, że poczeka, ale zaczynasz biec.  Czasem ucieka ci z przed samego nosa niczym stracona okazja. Czasem tkwi w korku, a czasem jest przed czasem. Bywa, że jest pełen, ale może się trafić miejsce przy oknie. No i nigdy nie wiesz, kiedy trafi ci się wesoły pijak, czy śmierdzący żul. Autobusem rządzi wyższa siła, zwana kierowcą. Napastują cię byty zwane kanarami, w celu potwierdzenia twoich praw do istnienia w komunikacyjnym świecie.  Nie możesz zdecydować gdzie się zatrzymać, bo do wyboru masz tylko listę przystanków. Twój wpływ na trasę jest zerowy, a  jedyne co możesz zrobić, to wybrać odpowiednią linię i mieć nadzieję na miejsce siedzące. 

Autobus we śnie jest, jednym słowem, symbolem twoich życiowych podróży. Tych krótszych oczywiście, bo do dłuższych służą we śnie pociągi. Co dzień podejmujemy masę decyzji i co dzień uczymy się, że świat uważa, że to my powinniśmy dostosować się do niego.  Cóż, są pasażerowie domagający się otwarcia drzwi i wypuszczenia ich w środku korka, pomiędzy przystankami. Zwykle są to ludzie bardzo zdenerwowani i dręczeni podwyższonym ciśnieniem.

Twój stosunek do autobusów we śnie mówi wiele o twoim stosunku do życia jako takiego. 

Szczęśliwcy, którzy we śnie mają cel, wsiadają do autobusu, jadą do tego celu i wysiadają na miejscu, to osoby, które doskonale wiedzą, czego chcą. Zdecydowane i bez wątpliwości na temat swoich wyborów. Czasem po prostu pogodzone z tym, dokąd pcha ich los. Nie obawiają się zgubić i nie próbują zbaczać z trasy. Autobus we śnie to ich życiowe decyzje, chcą czegoś i dążą w tym właśnie kierunku. Nie muszę mówić, że mało jest takich osób.     

Inni wsiadają we śnie do linii 175, z akwarium pod pachą i torbą dokumentów pod drugą, tylko po to, żeby wylać wodę, rozsypać papiery i zbierając je, zdać sobie sprawę, że ich środek transportu jest w istocie 401 i wywozi ich na pętlę w Gwidonowie Leśnym, a przystanek powrotny jest zakamuflowany tak dobrze, że nie da się go odnaleźć. W tej sytuacji możemy uznać, że albo wcale nie byliśmy pewni naszej życiowej trasy i stąd komplikacje we jej sennej wersji, albo że wybrana trasa nie jest dla nas dobra i powinniśmy rozważyć, co ma do zaoferowania ten nieszczęsny Gwidonów. Być może również, chcemy i powinniśmy osiągnąć to co zaplanowaliśmy, ale z jakiegoś powodu wydaje nam się, że do celu prowadzi niewłaściwa trasa i sen nam to uświadamia.  Wsiadanie do niewłaściwych autobusów może również świadczyć o naszym braku skupienia w życiu na jawie.

Uciekający autobus to stracona okazja, ale może być również ostrzeżeniem, że nie tej linii w życiu potrzebujemy.

Jazda autobusami po całym mieście, bez ładu i składu niczym cząstka popychana ruchami Browna może świadczyć, że cały czas próbujemy nowe trasy/ życiowe wybory, bo wciąż nie wiemy, dokąd chcielibyśmy dojechać.


 Kontrola biletów oznacza konieczność potwierdzenia naszych praw do istnienia przed sobą i światem. Chęć pokazania innym, albo sobie, że jesteśmy w porządku, mamy swoją wartość, że miejsce, które zajmujemy należy do nas. Im bardziej gburowaci we śnie są kontrolerzy, tym bardziej niepewni swojej wartości jesteśmy.

Kasowanie biletu to usprawiedliwianie swoich akcji i decyzji, nadawanie im wagi i potwierdzanie ich.

Jazda bez biletu to albo nieuczciwa próba wykorzystania cudzej pracy, zrobienia sobie życiowego skrótu czy też oszukania kogoś, albo skłonność do roztrzepania i zapominania o ważnych dla nas rzeczach. Gubienia kluczy, dowodu osobistego lub paszportu w podróży. Jeżeli jedziemy bez biletu i boimy się kontroli, może to oznaczać, że podświadomie czujemy, że nasza decyzja nie ma poparcia otoczenia, jest niesłuszna, że w razie czego nie spotka się z akceptacją bliskich, że jesteśmy nie na miejscu, nie mamy prawa do czegoś co dostaliśmy (np. niezasłużony awans, czy wygrana na loterii), że nie jesteśmy tak dobrzy jak nas widzą i w każdej chwili grozi nam ujawnienie.

Zepsuty autobus – ten już nigdzie nie pojedzie. Czas przeanalizować życiową sytuację i zmienić coś, chyba że mamy dużo czasu do zmarnowania. Zabrnęliśmy w ślepą uliczkę i marnujemy czas i siły na coś, co nie ma szans na doprowadzenie do końca.  


Korek uliczny oznaczać może, że  w naszym życiu zapanował zastój i aby ruszyć z miejsca trzeba coś zrobić inaczej. Korki mogą oznaczać albo, że musimy swoje odstać i nic na to nie pomoże (np. jeżeli prosimy kierowcę o otwarcie drzwi, a on odmawia), albo że łatwiej byłoby iść piechotą czyli postarać się w życiu trochę mocniej, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

Pijany kierowca oznacza, że obawiamy się, iż nasze życie totalnie wymknęło się z pod kontroli.


Szukanie przystanku ma dwie wersje. Jeżeli nie możemy znaleźć przystanku w kierunku celu podróży, oznaczać to może, że nie jesteśmy gotowi na jakąś akcję, lub że chwilowo nie mamy możliwości zrealizować naszych planów. Jeżeli szukamy przystanku powrotnego, po tym jak komunikacja wywiozła nas na daleki wygwizdów, oznaczać to może, że nie ma powrotu do przeszłości, albo że nasze życie wymaga uporządkowania w jakieś sferze, reprezentowanej przez ten wygwizdów, zanim będziemy mogli rozwijać się dalej (np. przystanek pod szpitalem może oznaczać, że zanim pojedziemy za granicę, warto zrobić badania kontrolne).

Pasażerowie w autobusie to towarzysze naszego życia i przypomnienie, że inni ludzie pokonują podobne trasy i mają podobne problemy.  Przypomnienie, że człowiek jest istotą społeczną i nie może odizolować się od problemów i innych ludzi, tylko dlatego, że tak byłoby wygodniej. Jesteśmy częścią społeczeństwa i nie żyjemy sami na bezludnych wyspach. Musimy nauczyć się znosić obecność innych dookoła nas i drobne niewygody z nią związane.

Problematyczne bagaże w autobusie zwracają naszą uwagę na fakt, że usiłujemy złapać za ogon zbyt wiele srok i załatwić zbyt wiele spraw na raz. Im dziwniejszy bagaż, tym bardziej musimy uważać na to, co wleczemy za sobą w życiu. Mogą to być wspomnienia, wyrzuty sumienia, przyzwyczajenia i nałogi, odpowiedzialność, lęki i cała masa innych rzeczy ograniczających nasza swobodę ruchów w świecie jawy. 

Wpadanie pod autobusy i zderzenia z autobusami oznaczają często nagły kontakt z nieuchronnym, czasami przerastającym nas problemem, zdanie sobie sprawy z przykrej prawdy, albo ostrzeżenie, że nie konsekwencje naszych decyzji mogą być bolesne.

Happy Feet + Angry Birds = Angry Feet?

Czy nasze nogi mogą nas nie lubić do tego stopnia, żeby nie pozwolić nam spać? Czy wystarczy in do tego siły woli i samodzielności decyzyjnej? Ilu z nas padło ofiarą własnych nóg? Na te i inne pytania odpowiedzi udziela Sennikopedia.

Zacznę od przykładu z życia wziętego. Pewnego wieczoru położyłam się spać, ale mimo najszczerszych chęci i zmęczenia, ciągle nie mogłam zasnąć. Moje nogi uznały, że nie powinnam spać, ponieważ one zamierzają swędzieć. Brzmi to dość zabawnie, przecież kiedy nas swędzi drapiemy się i przechodzi, więc gdzie tu problem. A jednak swędzenie pokonało mnie tamtej nocy. Podrapanie pomagało na chwilę, zmiana pozycji pomagała na chwilę, wstanie po szklankę wody/kawałek czekolady/jabłko/kieliszek śliwowicy, też pomagało tylko na chwilę, po czym nieznośne, trudne do zidentyfikowania uczucie niespokojnego dyskomfortu w nogach wracało jak bumerang. Przemęczyłam się tak dwie całe noce i uznałam całą akcję za efekt uczulenia na balsam do ciała. Ale co z tymi biedakami, którzy częściej i dłużej niż ja przewracają się z boku na bok, poprawiają poduszki, zmieniają ułożenie ciała, denerwują się i cierpią na bezsenność?

Większości z nas wydaje się, że bezsenność to kwestia czysto psychiczna, a jednak to nie do końca prawda. Okazuje się, że pięć na sto osób przynajmniej raz na jakiś czas pada ofiarą złej woli własnych nóg. Im jesteśmy starsi tym większe prawdopodobieństwo, że nogi nas dopadną. Wśród ludzi po 60-tce już 10 osób na sto musi walczyć przeciwko swoim nogom. I okazuje się, że kończyny często stawiają czynny i bierny opór podczas zasypiania w wyniku jak najbardziej fizycznych czynników, takich jak niedobór żelaza, niewydolność nerek czy stosowane leki. Ciężarne kobiety, zwłaszcza w ostatnich miesiącach ciąży, też często uskarżają się na te objawy.

Ta jednostka chorobowa, jest częstą przyczyną bezsenności, ale rzadko jest diagnozowana ponieważ pacjenci odczuwają opory przed przyznaniem, że nie śpią, bo drażnią ich własne nogi. Zjawisko to znamy jako Zespół Niespokojnych Nóg.

Ośrodek badania sny uznaje następujące kryteria za oznakę tego zespołu:


  • Koniecznie musimy poruszać kończynami. Mamy wrażenie mrowienia, drętwienie, odczuwanie zmian temperatury skóry, przebieganie prądu po skórze.
  • Wiercimy się i odczuwamy niepokój ruchowy.
  • Wyżej wymienione objawy nasilają się lub ujawniają wyłącznie, kiedy leżymy i siedzimy. W ruchu znikają lub zmniejszają się.
  • Objawy stają się silniejsze wieczorem i w nocy.

Nawet, jeżeli udaje się nam usnąć mimo problemów stwarzanych przez nogi, pozostają one aktywne podczas naszego snu i wiercimy się pod kołdrą przez całą noc. Naszą aktywność ruchową podczas snu możemy zbadać za pomocą Aktygrafii – pomiaru ruchu w czasie snu. Zwracamy się do lekarza specjalisty i otrzymujemy urządzenie przypominające zegarek, które mocujemy na przykład na kostce i zasypiamy ze świadomością, że nogi nie pozostaną bezkarne tej nocy, i będziemy znali ich każdy ruch.

Zespół niespokojnych nóg leczy się różnie. Zastosowanie mają preparaty żelaza i magnezu, leko dopaminergiczne i przeciwpadaczkowe. Dodatkowo leczeniu sprzyjają ćwiczenia rozluźniające, wyciszenie przed snem i unikanie ciężkich posiłków wieczorową porą. Tak więc jeżeli nawet jesteśmy ofiarą nóg, to jest dla nas nadzieja :)




czwartek, 27 lutego 2014

Wapory, a pory (w mózgu oczywiście)

Sen od zawsze był tajemnicą dla ludzi, ciało zamiera, a umysł wędruje sobie po nieznanych krainach, często wśród bogów i potworów. Stąd koncepcje na temat przyczyny śnienia były równie malownicze.

W książce "Czarowny świat snu" Peretza Lavie (,którą nawiasem mówiąc polecam, jako super opracowanie fizjologii snu), wydaną w ramach serii "Na Ścieżkach nauki" znajdujemy garść ciekawostek z historii badań nad przyczynami zjawiska snu. 

  • I tak wierzono na ten przykład w to, że sen spowodowany jest tym, że do mózgu napływa krew ze skóry, naczynia w skórze zwężają się i zasypiamy. Kiedy krew powraca do skóry, następuje przebudzenie.
  • Inni uważali, że kluczem są zmiany temperatury krwi, a jej spadek przyczynia się do zasypiania. Być może ta teoria wynikała z obserwacji płazów i gadów, które w zimniejszej nocy są nieaktywne, a odżywają kiedy ogrzeje je słońce.
  • Na wyżyny kreatywności wspiął się Arystoteles, który w swoim dziele "O śnie i czuwaniu" sformułował teorię waporów. Otóż, po solidnym posiłku wzrasta temperatura waporów (czyli oparów) w naszym żołądku. Wapory owe unoszą się do głowy, gdzie w chłodzie skraplają się i opadają, ochładzając serce. Serce uznawano wtedy za najważniejszy ośrodek zmysłów więc jego ochłodzenie wyłączało zmysły, powodując zapadnięcie w sen.
  • Lekarze greccy, zwolennicy mózgu, jako głównego ośrodka zmysłów, wysnuli własną teorię, w której wapory skraplały się w głowie i nie spływały do serca, ale zatykały pory w mózgu, powodując odłączenie go od ciała. Odłączenie mogło być niecałkowite, a wtedy potrząsaniem i hałasem dało się pacjenta dobudzić. Im cięższy posiłek tym skuteczniej żołądkowe wapory zatykały mózg (już wtedy wiedziano, że nie należy objadać się ciężkostrawnymi potrawami przed snem).
  • Jeszcze w XVIII i XIX wieku dyskutowano o tym, czy sen wywołuje niedokrwienie, czy też przekrwienie mózgu.
  • O odłączanie mózgu od ciała podejrzewano również tarczycę.
  • Niektórzy odważni udowadniali, że sen jest efektem spięcia w mózgu.
  • Popularna, jeszcze w XX wieku,  była też teoria "hipnotoksyn", substancji gromadzących się podczas dnia i po osiągnięciu krytycznego poziomu, powodujących sen.
  • Dopuszczano również zmęczenie mięśni, kości i nerwów jako przyczynę zapadania w sen.
Generalnie zawsze podejrzewano, że mózg wyłącza się w czasie snu, dlatego wielkim przełomem było odkrycie fazy snu zwanej REM (rapid eye movement - szybkich ruchów oczu). W tej fazie właśnie pojawiają się marzenia senne, a każdy, kto na nas wtedy spojrzy łatwo ją rozpozna, ponieważ nasze gałki oczne będą się gwałtownie poruszać. Zaczęto również podejrzewać, że mózg ma swój specjalny ośrodek odpowiedzialny za zapadanie w sen lub budzenie się. 



środa, 26 lutego 2014

Symbole senne - ZĘBY

Z ciąg dalszy – dzisiejszy odcinek sponsorują Zęby 

Większość ludzi obawia się tego symbolu we śnie, albowiem w sennikach można często wyczytać, że utrata zębów to utrata członka rodziny, albo wręcz nagły acz niezasłużony zgon śniącego.  To  nadinterpretacja. Pochodzi ona z czasów kiedy medycyna stała na rażąco niskim poziomie, i to pomimo braku Narodowego Funduszu Zdrowia.

 Zęby z sobie znanego powodu często śnią się ludziom przemęczonym, niedospanym, o niższej odporności, czy po prostu takim, którym po zimie brakuje witamin, a za to nie brakuje stresu i wysiłku. Zęby lubią śnić się nam wczesną wiosną, kiedy odczuwamy fizjologiczne efekty zimy i nagłych zmian pogody oraz wahania nastroju.  Zębo-śniące osoby w naszych czasach mają dużą szansę na złapanie przeziębienia, a wtedy zapewne wezmą witaminę C, aspirynę, podkręcą kaloryfer i przesiedzą kilka dni pod kocem, aż im przejdzie.  
Za to kiedyś, leki były drogie, trudnodostępne, kiepsko działały (jeżeli w ogóle działały), a witamin na przednówku nie było. Zapasy jedzenia po zimie właśnie się kończyły, głód zaglądał w oczy, a ludzki organizm wyczerpany długimi mrozami był w złej formie. W takiej sytuacji wszelkie przeziębienia kończyły się źle, bardzo źle, lub paskudnie. Sama Józefina, ukochana była żona cesarza Napoleona, przeziębiła się na balu i umarła od tego. W tamtych trudnych czasach, śnione zęby oznaczające osłabienie odporności, bardzo często oznaczały też śmierć. Dziś jest na szczęście znacznie łatwiej.

Innym powodem obaw jest to, że nawet na jawie popsuty ząb sam potrafi spowodować zakażenie krwi i zgon, a jeżeli nie to poczytuje sobie za punkt honoru boleć nas tak, że zaczniemy chodzić po ścianach. I znów, kiedyś nie było zbyt wielu możliwości zaradzenia problemowi, obecnie dentyści za bolesną kwotę pieniędzy uwolnią nas od tej nieprzyjemności. 

W każdym razie zęby mają złą sławę w snach i należy podchodzić do nich ze zdrową dozą rozsądku.
Znaczenia zębów są różnorakie jak same zęby.

Przykładowo dziury w zębach mogą oznaczać obawy, przed niekontrolowanym niepowodzeniem.  W końcu największy strach u dentysty to nie strach przed samym bólem, ale bólem znienacka, kiedy nie jesteśmy przygotowani.  

Dziurawe zęby we śnie oznaczają też, że nie jesteśmy gotowi na ugryzienie problemu, brakuje nam pewności siebie albo sił. Być może będziemy skazani na fachową pomoc i wsparcie w rozwiązaniu problemu, którego nie możemy rozgryźć samo.

Wypadające zęby i problemy z dziąsłami przeważnie odnoszą się do problemów zdrowotnych, spadku odporności, braku witamin, zmęczenia i nadmiernego stresu.

Zęby łamiące się, kruszące są często ostrzeżeniem, że chcemy ugryźć zbyt twardy orzech, porywamy się na coś, czego nie możemy doprowadzić do końca. 

Wizyty u dentysty są dość interesujące, albowiem są kombinacją informacji o konieczności konsultacji naszej sytuacji z kimś bardziej doświadczonym, z poczuciem, że ktoś przejął kontrolę nad tym co robimy z życiem. Nigdzie nie jesteśmy tak bezbronni jak na fotelu dentystycznym.  Jeżeli dentystą jest ktoś kogo znamy, oznacza to, że ufamy tej osobie i jesteśmy w stanie powierzyć jej się w trudnych momentach.

Inny typ dentysty to dentysta-sadysta z sennych koszmarów, ten ponury typ pojawia się najczęściej u osób, które boją się wszelkich operacji około-zębowych i na samą myśl o nich zaczynają śnić koszmary z borownicą w roli głównej.

Dentysta może być też ostrzeżeniem przez zbliżającym się bolesnym wydatkiem.

Leczenie kanałowe przywodzi na myśl problem, którego rozwiązanie będzie nas kosztować sporo nerwów, bólu i możliwe, że pieniędzy, ale zignorowanie prawie na pewno poskutkuje spektakularną katastrofą. 

Proteza zębowa to sztuczne zęby, oznacza, że siła której używamy do rozwiązywania problemów, nie jest naszą własną siłą. Jest w pewien sposób sztuczna, pochodzi od kogoś innego. Niektórzy sugerują tu możliwość istnienia pewnego fałszu.

Aparat zębowy może oznaczać pracę nad sobą, skłonność do wyrzeczeń, bo na jawie wymaga wiele bólu i pieniędzy, żeby odnieść sukces w walce z krzywizną zębów. Może też jednak oznaczać skłonność do próżności lub kontroli, skoro nawet zęby chcemy ustawić w równym szeregu. Oczywiście wszystko zależy od kontekstu snu.

Zdrowe, lśniące zęby oznaczają siłę i dobre samopoczucie, a także pewność siebie. Wszak piękne, białe zęby według reklam dodają pewności siebie i czynią nas atrakcyjnymi.

Z kolei wszelkie próby pozbierania i umieszczenia na miejscu wypadających zębów to oznaka beznadziejnej walki z okazaniem słabości przed sobą i otoczeniem. Próba przywrócenia porządku w sytuacji, gdzie samemu ciężko sobie będzie poradzić, bezradność w obliczy problemu, który nas dopadł.  Warto wtedy zastanowić się, czy w naszym życiu nie próbujemy na siłę naprawiać czegoś, tylko dla zachowania pozorów.

Poza tym zęby są też ważnym symbolem siły i energii. W naszyjniki  z zębów zwierząt stroili się wojownicy mający nadzieję na przejęcie ich siły i energii. Stąd stan zębów we śnie odzwierciedla poziom naszej pewności siebie i siły wewnętrznej. Śniąc zwierzęce zęby, cofamy się do czasów, kiedy mogliśmy utożsamiać się z siłą zwierzęcia totemicznego, sięgamy po wsparcie z naszego wnętrza, z pokładów nieświadomości. Kiedyś wierzono, że siła pochodzi od duchów, ale dziś wiemy, że należy jej przede wszystkim szukać we własnym wnętrzu i we własnym duchu.